|
W Zaczarowanej dorożce Panka biel pochłania kartę, zostają tylko wąskie, czarne prostokąciki, rozrzucone z tą samą bezwzględną logiką, z jaką rysują się grzbiety nie zatopionych jeszcze kamieni w czasie przypływu. Przy całej rozmaitości Salonu, pewien ton dosyć powszechny: uczciwe pogłębianie warsztatu i bardziej refleksyjne, niż to bywało ostatnio, konstruowanie obrazu. Fala taszyzmu odpływa, zwieńczona mętną pianą spontaniczności, na piasku zostawiając lub raczej na ściany wystawy ?miotąc bursztyny, perły i korale" (?).
Czy z tego wszystkiego wynika, że przyszłość należy do malarstwa abstrakcyjnego? Nie sądzę. Przyszłość jest dosyć obszerna, żeby się w niej zmieściło i to, i tamto, i owo. Lecz na pewno domeną abstrakcji jest teraźniejszość. I w Warszawie, i w Paryżu wystawy ?przedstawiające" są na ogół nudne, smutne, jałowe; wystawy abstrakcyjne mogą irytować, lecz zarazem bawią, a przy tym są malarsko nieporównanie żywsze, ?lepiej trzymają ścianę", rzemiosło w obrazach abstrakcyjnych jest nieraz świetne, arcysubtelne, a zmysłowa i metaforyczna wymowa barw, kształtów i materii, wyzwolonych od naśladowania przedmiotów, bywa niezwykle mocna i czysta..
|